22 Jan 2007 Wrocilem z pieknego Puerto Rico (Gran Canaria) do zimnej i smutnej Walii... Ale moze od poczatku. Na poczatku bylo dziwnie goraco i jakos nieswojo...
...a potem juz tylko lepiej ;)
Zanim jednak doszlo to przegrzania nog dzieki schodom i dosyc ciezkim zakupom (maslo i chleb chyba ciezkie musialy byc bo na pewno nie osmiopak piwa....) bylo male rozpoznanie terenu skierowane na aspekty przyrodnicze i architektoniczne... wiec pare fotek wkrotce wrzuce (ku zgorszeniu "wielkich" PRO Fotografow robiacych tylko prawdziwe, uliczne zdjecia he he). Kartki pocztowe z Puerto Rico gotowe TUTAJ.
Wieczorem poszedlem zobaczyc jak sobie tubylcy z miejscowymi turystami potupanki urzadzaja. Barow, klubow nocnych wiele - jak przystalo na turystyczna wyspe. Zawinalem sie do pierwszego lepszego i po paru slowach ze to ja Polaco jestem zostalem zaciagniety przez ochroniarza na zewnatrz lokalu... wystraszony pytam dlaczego a on mi na to, ze sie przywitac musze z rodakiem, ktory tam pracuje.... Zmieklem jak ukazalo sie oblicze mojego rodaka, z ktorym to przywitac sie powinienem... Roman (dobre 2 metry wzrostu i bicepsy grubosci przecietnej 10 letniej sosny w lasach w polandzie) rzadzi hiszpanami i turystami az milo popatrzec.... Jesli powie, ze ktos nie wejdzie do lokalu - to tak musi byc. Zreszta Roman okazal sie sympatycznym gosciem mieszkajacym na kanarach 3 lata... a w mojej sprawie, zadecydowal, ze wejde do baru - a tak, jak wspomnialem, musialo byc.... 24-Jan-2007 01:52 a ja dalej przed kompem.... za kazdym razem jak ogladam pewne zdjecia to mam inne odczucia... pierwsze obejrzenie zazwyczaj albo takie w miare albo do kosza... drugie przegladniecie, to samo.... trzecie podobnie... w koncu zostaje pare zdjec z calego dnia... ale dla rozluznienia atmosfery zdolowania przez Walijska pogode (no niby nie pada ale juz lepiej niech by padalo jak ma tak zimno i szaro byc...) moze fotka zrobiona ok. 7:30 rano po jednej, z dluzszych nocy w Puerto Rico. Ledwo co pstryknalem, jak szanownych dwoch funkcjonariuszy tamtejszej policji, pewnie liczac na danine oskarzyli mnie o to, ze pracuje dla jakiejs gazety i bede nielegalnie sprzedawal specyficzne zdjecia albo innej gazecie, albo rodzinie fotografowanym "ofiarom".... jakos ich zdolalem przekonac, ze to tylko male hobby w szarym zyciu... a jak juz wiedza gdzie by mozna sprzedac takie fotki to moze by poradzili cos....jakis adres albo cos ... chyba sie ubawili bo mnie puscili grozac palcem....
26-Jan-2007 Z cyklu: Flustracje pstrykacza...... Wkurza mnie, ze jak jest okazja do zdjec to sie dupa wszyscy odwracaja... a potem, to wielkie halo - kiedy nam je przeslesz???? - a nigdy!!! bo sie dupa odwracaliscie wtedy, kiedy bezinteresownie prosilem. Sorry . That's life. Daj cos bezinteresownie a wtedy otrzymasz duzo wiecej. Proste nie? ( i powyzszy przypis wcale nie dotyczy zdjecia ponizej..... raczej powyzej, chociaz w tym przypadku na bezinteresownosc, to nie moglem narzekac..... pieknie przeczyc samemu sobie, no nie? Jednakze takie sceny (odwracania sie, kiedy o cos prosisz sa baaardzo czeste - coz... zycie ;) i piekne i smutne ;) )
|