02 April 2007 Jak sie nic nie dzieje to pustynia przez tygodnie... jak sie coz zaczyna no lawina... nie ma kiedy spac nawet.... ale tak fajnie (przynajmniej wieczorem - z rana zmieniam zdanie) :) Pare zdjec legitymacyjnych. Jak sie pozbieram to bedzie wiecej. I tak duuzo zaleglosci juz sie narobilo... az pretensje niektorzy maja.... a za co pretensje miec? Place - wymagam. Nie place - daj czas na zrobienie wszystkiego!
03 April 2007 I jeszcze pare paszportowek. Kurde... mam nadzieje, ze w koncu da sie rady nadrobic zaleglosci, na ktore narzekam i zrobic tu cos aktualnego;) Swieta blisko. Bedzie milo. Komp, wino i muza. Catharsis.... zapomnialem o czyms?
04 April 2007 Kocham ludzi. Kocham jak niesmialo wchodza do Twojego domu.... bo tak na prawde nawet Cie nie znaja, tylko z widzenia gdzies w korytarzu... potem zaszokowani ciezkim brzmieniem muzyki ... (wariat albo jakis nie normalny)... potem przestrach w oczach, zaniepokojenie i w ogole nerwowka bo to trzeba sie w obiektyw patrzec i nie wiadomo co zrobic ze soba w ogole ;) potem pare slow i juz wiadomo co ma do uszu plynac... potem glosniej i juz nie slysza swoich obaw... i zapominaja o rzeczywistosci.. wtedy juz nie wazne, ze oczy bola od spawania lampa blyskowa... .... dla najbardziej wytrwalych i wyluzowanych (pozytywnie, ma sie rozumiec) zostaje lampek pare wina... i wtedy najlepiej zdjecia wychodza ;) Jak zmienie teorie to dam znac. :D 08-Apr-2007 Z cyklu stoliczek swiateczny... ostatni raz taki ;D
Odwiedzila mnie parka Dunczykow, Panstwo Carsbergowie:
...a potem wpadla wielodzietna rodzinka Fostersow z Australii.
Wszyscy sie dobrze bawili do poki nie zjawil sie Ivan von Smirfnoff. To byl koniec swietowania ;) 12-Apr-2007 Znowu po nocach siedzenia cos tam sie wylania. Powoli, w bolach ale coraz szybciej i konkretniej (przynajmniej mam taka nadzieje ;) Fajnie w nocy, cisza, spokoj, czasami Chinka, Chinczyk albo Australijka do kuchni sie powloka w przyplywie glodu.... Polak siedzi i gapi sie w male czarne pudelko i klepie, klika i czasami tylko slychac z jego pokoju szelmowski smiech jak mu sie cos uda :D ta... bol rano. Zawsze. W najciezszych przypadkach porannego wstawania pojawia sie opcja typu "A niech sie wszyscy pocaluja. Nie przyjde tez sie im swiat nie zawali"... i znowu w kime. Potem szybkie zerwanie ze strachem w oczach, ze to juz 11 i wlasnie wszyscy beda na 5 kawie i jak tu sie przemknac cicho na korytarzu... moze nikt nie zauwazy spoznienia tym razem? ;) Przedstawiam Alexa i jego kolorowego brata lustrzanego ;)
20-Apr-2007 hm... strasznie dziwine rzeczy sie dzieja dookola mnie... i slucham duzo i widzie (chyba) duzo... i nic to nie prostuje i nic to nie naprawia... zostaje chyba byc obserwartorem... na razie.... wiec jak dlugo? .... ostatnie foty z dziwnej sesji... choc jak przyjemnej i milej :D (dzieki Aniu) ... bo w koncu homo sapiens sie zachowuja tak, jak powinni.... dlaczego tak nie mozna mormalnie???
27 April 2007 Cardiff - Londek - Wroclaw Znowu gonitwa... coraz mniej czasu... na wszystko... Dzisiaj Poland.... az ciekawy jestem jak tam wszystko egzystuje... ponad rok tam nie bylem.... oj ciekawe ... ostatnio mam jakies mysli nawet o powrocie do starego polandu... hm... sentymenty???? Czy chec nowego zycia?
29 April 2007 ;)
30 April 2007 Marek :)
|