ktorys tam czerwca......

troche znowu blog zaniedbany... wiec nalezy to naprawic - czem predzej ;)

Pare fotek z roboty (bo coz innego jak robota pochlania mniejszosc czasu a wiekszosc sie marnotrawi na glupoty???? kiedy ja zmadrzeje?

tzw day away - czyli wypierdzielamy z biura jak tylko mozna najdalej pod przyslonka rozwoju osobowego i celow fabryki ;)

 

 

 

 

------------------------------------------------------------

...na zdrowie John!

John jest bardzo ciekawym czlowiekiem.... od dawna powinienen klepac wnuki po pupie jak narozrabiaja w piaskownicy... na pytanie dlaczego jeszcze nie cieszy sie beztroska retirementu bardzo sie zastanowil, potem byla chwila ciszy po czym wiele znaczaca odpowiedz... "bo mnie nie stac na emeryture..." ...w wieku ponad 65-tki..... oj ... a ja myslalem, ze to kraj socjalny... hm... a pewnie to kwestia indywidualna....

(i powaznie... John ostatnio choruje.. wiec na prawde NA ZDROWIE!)

(i juz na prawde jak najbardziej powaznie: obiecuje Ci John, oddac te ksiazke, ktora pozyczylem jakies pol roku temu i nadal nie przeczytalem....)

 

 

 

ktorys tam z kolei czerwca (zupelnie zatracone poczucie czasu......)

Dziwne to wszystko. Wszystko sie zatarlo, rozmazalo i pomieszalo.... zycie, kiedys tak nieuporzadkowane, teraz sie uporzadkowalo od poniedzialku do piatku, weekendy off, potem zatarla sie granica pomiedzy weekendem a pon-piatek, potem sie zatarla granica jako taka czyli juz nie ma jakiegokolwiek podzialu, stabilizacji i w ogole niczego... czas licze pomiedzy wyjazdem gdziekolwiek (jak najdalej najlepiej) a powrotem, czasem przyzwyczajenia sie do rzeczywistosci i znowu czasem oczekiwania na kojelny wyjazdem gdziekolwiek....

... ale to wciaga.... nie mniej niz codzienny tryb egzystencji (kurde... chyba za duzo madrych slowek ;)).

Po krotce: jakies 5 wesel w ciagu 3 miesiecy, Austria no i przygotowania do wyprawy Zycia :D ha ha ;) Ciekawe co z tego wszystkiego wyjdzie.....